Zabieg mikrosoczewkowej korekcji wzroku Lentivu - etapy zabiegu oraz moje odczucia

Pamiętacie mój post sprzed kilku dni? Opisywałem w nim przygotowania do zabiegu –
mikrosoczewkowej korekcji wzroku Lentivu (LINK).
Dziś, tak jak zapowiadałem, postanowiłem podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami dotyczącymi samej operacji i tzw. efektu po.
Nim się obejrzałem, dzień zabiegu nadszedł. Z jednej strony cieszyłem się, ponieważ to krok w kierunku poprawy komfortu widzenia, a przede wszystkim codziennego funkcjonowania. Z drugiej strony bardzo się obawiałem i stresowałem. To była moja pierwsza operacja w życiu – lęk więc okazał się czymś naturalnym. Niemniej jednak opieka i rozmowy, które odbyłem ze specjalistami, uspokoiły mnie – znajdowałem się przecież pod okiem najlepszych profesjonalistów. Skoro o nich mowa – całą operację poprowadził doświadczony i niezwykle serdeczny dr Marcin Smorawski. Lekarz, pod którego opieką znajduje się wiele znanych osób, okazał się wspaniałym „pomocnikiem”.
Zanim przystąpiłem do zabiegu, specjalista ponownie zbadał moje oczy. To drugi po wizycie kwalifikacyjnej moment upewnienia się że zabieg może być na pewno wykonany. Dzięki temu byłem w pełni przekonany – wiedziałem, że wybierając tę klinikę, podjąłem bardzo dobrą decyzję. Po przeprowadzeniu kontroli, udałem się na blok operacyjny. Po założeniu kitla, otrzymałem leki uspokajające, które wyciszyły wszystkie kołatające się obawy, a nawet sprawiły, że stałem się lekko senny. Przed zabiegiem do oczu podano także krople znieczulające. Wiem, ze wielu pacjentów ma obawy czy taki rodzaj znieczulenia jest wystarczający. Absolutnie tak! Zabiegów korekcji wzroku nie wykonuje się w znieczuleniu ogólnym.  Wszystkie te czynności zostały przeprowadzone w sposób dokładny i skrupulatny… nie pozostawało mi nic innego, jak poczekać na swoją kolej.  
Zanim przejdę do dokładnego opisu, pomimo moich początkowych obaw, ze specjalistą w swojej dziedzinie bardzo dobrze się dopasowaliśmy.  To była idealna współpraca. Lekarz cały czas był ze mną w kontakcie, przedstawiał dokładnie poszczególne etapy zabiegu – wiedziałem, że znajduję się w dobrych rękach!
Dr Smorawski rozpoczął zabieg od zabezpieczenia prawego oka. Do powieki przyklejono taśmę, po to, abym nie mógł nią ruszać. Na oko została też założona rozwórka. Następnie lekarz po raz drugi podał mi krople znieczulające. Pomimo tego, że miałem w oku czucie, sam nie odczuwałem żadnego bólu. Przechodząc dalej, lekarz zbliżył laser do oka. Widziałem tylko okrągłe pole i migający zielony punkt – to właśnie na nim miałem się skupić. Po chwili oko w sposób spiralny (jak skorupa ślimaka) zapełniło się drobnymi bąbelkami. Pojawiła się mgła, przez co trudno było skupić wzrok w jednym miejscu. 
Doktor Smorawski jednak czuwał nad wszystkim bardzo dokładnie, więc gdy tylko spostrzegł moje rozproszenie, z powrotem nakierowywał mnie na właściwe tory. Lekarz odliczył 10 sekund, po czym odsunął laser od mojego oka. Po tym czasie, doktor powiadomił mnie, że w tej mgle zobaczę przebicie światła. Delikatnym narzędziem bowiem wykonał niewielką dziurkę na powierzchni rogówki. Następnie oddzielił zamgloną część od oka i delikatnie usunął szczypcami cząstkę, która była odpowiedzialna za złe widzenie. Potem oko zostało przepłukane wodą. Ponownie zostały podane krople znieczulające. Na końcu lekarz na prawe oko założył soczewkę ochronną, którą zgodnie z zaleceniami miałem jeszcze nosić do dnia następnego. Po zabiegu wykonanym na prawe oko, doktor przeszedł do oka lewego. Schemat operacji został powtórzony.
Po upływie 15 minut zabieg zakończył się. Byłem w ogromnym szoku, oczywiście pozytywnym! Efekty bowiem były widoczne tuż po operacji – znacznie lepiej widziałem! Przed oczami jednak cały czas błąkała się mgła, która powodowała lekko niewyraźny, rozmyty obraz. Pomimo zakończenia zabiegu, znieczulenie nadal działało – dzięki temu nie odczuwałem żadnego bólu! Dr Smorawski zbadał stan oczu po zabiegu, zostałem także zaproszony na wizytę kontrolną – następnego dnia miałem dowiedzieć się, czy udało się całkowicie usunąć moją wadę wzroku. Na pewno znacie to uczucie wyczekiwania – godziny strasznie dłużyły się, następny dzień wydawał się czymś odległym. Podczas tego ważnego dnia, w klinice towarzyszył mi mój przyjaciel, dlatego już po następnych 15 minutach wyszedłem z budynku, dodatkowo chroniąc oczy okularami przeciwsłonecznymi.
Po 30 minutach pojawiło się łzawienie, światłowstręt i lekkie pieczenie oczu. By jak najszybciej dotrzeć do domu położyć się, skorzystałem z taksówki. Po przekroczeniu progu, odkryłem, że leki nadal działają – senność pojawiła się, a ja na następne cztery godziny zapadłem w głęboki sen. Po przebudzeniu zauważyłem, że widoczność nie jest już tak zamglona. To kolejne pozytywne zaskoczenie – obraz znacznie się wyostrzył, a ja nadal nie mogłem wyjść z podziwu. Wraz z wypisem z kliniki otrzymałem receptę – musiałem wykupić trzy rodzaje kropli do oczu: antybiotyki oraz nawilżające. Zastosowałem się do zaleceń specjalisty – lekarstwa stosowałem średnio co 2-3 godziny.
Późnym wieczorem, w dniu wykonania zabiegu, zwróciłem uwagę na mój wzrok. Obraz z daleka był bardzo ostry, z bliska natomiast lekko się rozmazywał, ale nie tak, jak tuż po przeprowadzeniu operacji. Kładąc się do łóżka, miałem ogromną nadzieję, że poranek okaże się niezwykle szczęśliwym zwiastunem dnia następnego.
Rano udałem się na wizytę kontrolną oraz ponowne badania. Lekarz potwierdził moje nadzieje – w pełni odzyskałem wzrok! Podczas wizyty specjalista zdjął również soczewki ochronne. Lekarz przekazał inne, dobre informacje – oczy goją się rewelacyjnie. Otrzymałem również kolejną rozpiskę, z której jasno wynikało, że dawkowanie leków powinno być częstsze. Tego samego dnia ograniczyłem do maksimum korzystanie z telewizji i komputera – emitowanie światła niebieskiego jest szkodliwe dla wzroku, a ja chcę się nim cały czas cieszyć!
Inne zalecenie to – przez tydzień po operacji, wychodząc na zewnątrz, nie mogłem zapomnieć o zakładaniu okularów przeciwsłonecznych. Przez siedem dni po zabiegu, zaprzestałem również korzystania z siłowni - nadmierny wysiłek wzmaga bowiem ciśnienie w oku. W ten oto sposób, ciesząc się, jak małe dziecko z wymarzonej zabawki, rozpocząłem normalne, wspaniałe, codzienne funkcjonowanie w moim ulubionym „środowisku”. Rozpoczyna się mój trzeci tydzień po wykonaniu operacji. 
Wniosek? Zabieg mikrosoczewkowej korekcji wzroku Lentivu to najlepsza inwestycja, jaką mogę sobie wyobrazić. Widoczność zarówno z bliska, jak i z daleka jest krystalicznie czysta, wręcz perfekcyjna! Nie pozostaje mi nic innego, jak podziękować klinice Optegra i całej załodze za profesjonalną i przemiłą opiekę, a Was zachęcić do spełniania tak wspaniałych marzeń o lepszym życiu!

Sprawdź również:

0 comments